poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rozdział 2# Ludzie i Śmierć

      Obudziłam się, gdy pierwsze promienie słońca zaświeciły w okno mojej komnaty . Ubrałam się i uczesałam, po jakichś 20 minutach wyszłam z dużego budynku. To co zobaczyłam przeraziło mnie bardziej niż rozwalenie ziemi. Na trawniku leżało martwe ciało anioła.
     Było przebite mieczem. Jakieś dziesięć metrów od ciała stał mężczyzna z zakrwawionym narzędziem w ręku. Wyglądał przerażająco, długi do ziemi czarny płaszcz powiewał nawet wtedy gdy się nie poruszał jakby poruszany niewidzialnym wiatrem. Kaptur na głowie skutecznie zakrywał jego twarz, jedynie oczy świeciły jak dwa krwiste płomienie. Miał też skrzydła w kolorze nieprzeniknionej czerni, i tak wiedziałam, że nie jest aniołem zapewne po tym że wyczuwałam moc, która niewątpliwie w nim drzemała.
        Podeszłam do niego bliżej.
-Kim jesteś- spytałam.
-Wszystkim i niczym.-Odpowiedział, a ja zadrżałam słysząc jego głos brzmiący niczym martwy szept.-Końcem wszystkiego. Ostatecznością. Ale możesz mi mówić Śmierć.-Zakończył swoją wypowiedź.
-A jak się tutaj zalazłeś?-Zadałam kolejne pytanie.
-Zostałem stworzony w tym momencie gdy ty uderzyłaś o ziemię. Zabiłaś wtedy dwa bardzo potężne stworzenia, których dusze musiałem stąd zabrać do podziemi.
     Zauważyłam, że Śmierć przyglądał mi się z zaciekawieniem od dłuższego czasu.
-Co się tak gapisz?-Syknęłam
-Zastanawiam się dlaczego nie widzę w twoich oczach daty śmierci-
-To pewnie dlatego że jestem nieśmiertelna.-
-Nieśmiertelna... Nigdy nie spotkałem się z czymś takim...-
-To wreszcie spotkał cię ten zaszczyt. Gratulacje.-Powiedziałam z sarkazmem.
-Może ty tego nie wiesz ale jesteś śmiertelnie zabawna...Chociaż nie cały ten świat jest śmiertelnie zabawny.
    Zapadła niezręczna cisza, w czasie której cały czas się sobie przyglądaliśmy. Po upływie kilku minut Śmierć odwrócił się do mnie plecami i zaczął się oddalać, a z pomiędzy drzew wyszedł wysoki na 3 metry koń. Śmierć podszedł do niego i wskoczył na grzbiet z zamiarem odjechania.
-Czekaj! Przecież nawet nie zapytałeś kim jestem.
Spojrzała na mnie przez ramię.
-Ja wiem więcej niż ci się wydaje Miłość. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.-Powiedział i odjechał wzbijając za sobą tumany kurzu, a ja patrzyłam za nim osłupiała.Po jakimś czasie otrząsnęłam się z szoku i podeszłam do  martwego anioła, wytworzyłam dół w ziemi  i tam złożyłam jego ciało przysypując ziemią.
   Jeżeli Śmierć będzie chciał zabijać anioły to ja znajdę mu lepsze zajęcie .Wtedy powstały istoty również podobne do mnie choć były pozbawione jakichkolwiek mocy. Było ich mnóstwo, wręcz nie do policzenia. Mieli różne kolory włosów, skóry i oczu, różne charaktery oraz przysposobienia.Prawie natychmiast zaczęli się rozchodzić, każdy w inną stronę, tym którzy zostali zaproponowałam mieszkanie u mnie i pomaganie w utrzymywaniu zamku. Przystali na moją propozycję bez zastanowienia , byli przynajmniej pewni, że będą mieli dach and głową.Przez następne kilka dni poznawałam ich zachowanie i przekazywałam im swoją wiedzę.           

   20 lat później
 
  Ciągle mieszkali u mnie ludzie, jednak ci którzy mnie nie znali zaczęli tworzyć państwa i  struktury. Przez te wszystkie lata się zmieniali , ciągle wszczynali bitwy i się zabijali.

Lecz najgorsze miało dopiero nadejść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz