czwartek, 16 lipca 2015

Wiara i jej twórczość

Nie ma jeszcze nowego rozdziału, ale mam dla was małą niespodziankę. Moja znajoma, znana jako Wiara, napisała kilka wierszyków dotyczących bohaterów (także nie podanych w zakładce Bohaterowie).
Mogą być błędy bo nie sprawdzałam dokładnie, ale mam nadzieję, że się wam spodoba :-)
Miłość z Nadzieją na Brooklyn jechać chcą,
Ale czy one same wiedzą gdzie wogóle są?
Nadzieja z Wiarą cały czas kłócą się
o to która z nich starsza jest.
Miłość Bonesa*, Barronsa**,oraz Dimitriego *** szuka cały czas
Nawet na Google Maps
Skrzydła od nas dwa razy większe posiadamy,
Piękne, kolorowe, szybkie, ale się tym nie jaramy.
Obsadę bardzo liczną mamy,
I właśnie tym się zachwycamy.
Gdy wybije godzina twa, ujrzysz mego brata,
Co Śmierć się nazywa.
Pokój i zło niepowtarzalni są,
Ciągle ze sobą rywalizują.
Odwaga, odważna jest,
Lecz ma pietra gdy widzi mnie.
Misiu, Godzila i Godzi to Godzille są,
Które cały czas pilnują nas, one was widzą, wy je nie.
Strzeżcie się Godzili Miłości bo zaaportuje was
Na świętej pamięci Podnóżku ćwiczyła i wprawę wielką ma.
To wszystko co powinniście wiedzieć o nas,
Teraz już zmykamy bo już czas goni nas.
* bohater serii książek Jeaniene Frost- Nocna Łowczyni
** bohater serii książek Karen Marie Moning - Fever
***- bohater serii książek Richelle Mead -Akademia Wampirów

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rozdział 2# Ludzie i Śmierć

      Obudziłam się, gdy pierwsze promienie słońca zaświeciły w okno mojej komnaty . Ubrałam się i uczesałam, po jakichś 20 minutach wyszłam z dużego budynku. To co zobaczyłam przeraziło mnie bardziej niż rozwalenie ziemi. Na trawniku leżało martwe ciało anioła.
     Było przebite mieczem. Jakieś dziesięć metrów od ciała stał mężczyzna z zakrwawionym narzędziem w ręku. Wyglądał przerażająco, długi do ziemi czarny płaszcz powiewał nawet wtedy gdy się nie poruszał jakby poruszany niewidzialnym wiatrem. Kaptur na głowie skutecznie zakrywał jego twarz, jedynie oczy świeciły jak dwa krwiste płomienie. Miał też skrzydła w kolorze nieprzeniknionej czerni, i tak wiedziałam, że nie jest aniołem zapewne po tym że wyczuwałam moc, która niewątpliwie w nim drzemała.
        Podeszłam do niego bliżej.
-Kim jesteś- spytałam.
-Wszystkim i niczym.-Odpowiedział, a ja zadrżałam słysząc jego głos brzmiący niczym martwy szept.-Końcem wszystkiego. Ostatecznością. Ale możesz mi mówić Śmierć.-Zakończył swoją wypowiedź.
-A jak się tutaj zalazłeś?-Zadałam kolejne pytanie.
-Zostałem stworzony w tym momencie gdy ty uderzyłaś o ziemię. Zabiłaś wtedy dwa bardzo potężne stworzenia, których dusze musiałem stąd zabrać do podziemi.
     Zauważyłam, że Śmierć przyglądał mi się z zaciekawieniem od dłuższego czasu.
-Co się tak gapisz?-Syknęłam
-Zastanawiam się dlaczego nie widzę w twoich oczach daty śmierci-
-To pewnie dlatego że jestem nieśmiertelna.-
-Nieśmiertelna... Nigdy nie spotkałem się z czymś takim...-
-To wreszcie spotkał cię ten zaszczyt. Gratulacje.-Powiedziałam z sarkazmem.
-Może ty tego nie wiesz ale jesteś śmiertelnie zabawna...Chociaż nie cały ten świat jest śmiertelnie zabawny.
    Zapadła niezręczna cisza, w czasie której cały czas się sobie przyglądaliśmy. Po upływie kilku minut Śmierć odwrócił się do mnie plecami i zaczął się oddalać, a z pomiędzy drzew wyszedł wysoki na 3 metry koń. Śmierć podszedł do niego i wskoczył na grzbiet z zamiarem odjechania.
-Czekaj! Przecież nawet nie zapytałeś kim jestem.
Spojrzała na mnie przez ramię.
-Ja wiem więcej niż ci się wydaje Miłość. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.-Powiedział i odjechał wzbijając za sobą tumany kurzu, a ja patrzyłam za nim osłupiała.Po jakimś czasie otrząsnęłam się z szoku i podeszłam do  martwego anioła, wytworzyłam dół w ziemi  i tam złożyłam jego ciało przysypując ziemią.
   Jeżeli Śmierć będzie chciał zabijać anioły to ja znajdę mu lepsze zajęcie .Wtedy powstały istoty również podobne do mnie choć były pozbawione jakichkolwiek mocy. Było ich mnóstwo, wręcz nie do policzenia. Mieli różne kolory włosów, skóry i oczu, różne charaktery oraz przysposobienia.Prawie natychmiast zaczęli się rozchodzić, każdy w inną stronę, tym którzy zostali zaproponowałam mieszkanie u mnie i pomaganie w utrzymywaniu zamku. Przystali na moją propozycję bez zastanowienia , byli przynajmniej pewni, że będą mieli dach and głową.Przez następne kilka dni poznawałam ich zachowanie i przekazywałam im swoją wiedzę.           

   20 lat później
 
  Ciągle mieszkali u mnie ludzie, jednak ci którzy mnie nie znali zaczęli tworzyć państwa i  struktury. Przez te wszystkie lata się zmieniali , ciągle wszczynali bitwy i się zabijali.

Lecz najgorsze miało dopiero nadejść.

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział1# Ziemia

  PIOSENKA DO ROZDZIAŁU 1

   Dryfowałam w kosmosie około 17-18 lat i naprawdę bardzo mi się nudziło. Nigdy nie zna się pojęcia prawdziwej nudy dopóki nie przebywa się w swoim własnym towarzystwie tyle lat.Nie będę opisywała tego czasu ,bo bm was zanudziła na śmierć. Powiem tylko tyle, że podczas tej podróży cały statek pokrył się kamieniem tak, że z zewnątrz wyglądał jak meteor.
    Wreszcie po tych 18 latach uderzyłam w tą planetę trochę ją przy tym niszcząc, ale najważniejsze wtedy było to, że w końcu gdzieś się zatrzymałam.

 Próbując wyjść e statku upadłam bo przecież przez tyle lat nie używałam nóg, jednak po kilku minutach byłam wstanie jakoś się poruszać. Od razu wyczułam że przede mną ktoś tu był , nie wiem skąd ale po prostu wyczuwałam te obecność. Postanowiłam za bardzo się tym nie przejmować. Rozejrzałam się dookoła i strasznie się przeraziłam.Wszystko wokół mnie płonęło.
     Podejrzewałam, że podczas mojego lądowania czy też uderzenia w Ziemię musiał powstać wybuch i spora część planety została zniszczona. Ale przecież nie mogłam pozwolić żeby to miejsce tak wyglądało, skoro to ja tutaj mieszkam.
     Wzbiłam się w powietrze i dopiero wtedy zobaczyłam ogrom zniszczeń,które spowodowałam. Musiałam teraz to wszystko naprawić. Wzięłam się do roboty. Najpierw przeniosłam (psychokinezą) resztki statku, zgasiłam ogień, wyrównałam ziemię a na niej od razu wyrosły trawa drzewa i krzewy. Byłam zadowolona ze swojego dzieła, teraz tutaj dopiero ładnie wyglądało.
Jednak nie chciałam być sama, więc stworzyłam zwierzęta najbardziej z wszystkich podobały mi się białe tygrysy. Jednak cały czas się nudziłam i właśnie z moich,, nudów " powstały stworzenia bardzo podobne do mnie, jednak niedorównywające mi mocą. Nazwałam je aniołami.
     Zapadał już zmrok i pomyślałam że wypadałoby mieć jakiś dom, wymyśliłam sobie, że chcę mieć zamek. Na całą noc zostałam w jednej z komnat a w kilku innych przebywały anioły.
    Miałam pewność że dobrze się stało, że znalazłam się na tej a nie innej planecie...




Witam :-) Tak więc jest rozdział 1 Jestem bardzo zadowolona że pod prologiem były komentarze za które chciałam bardzo podziękować. Dla mnie każdy komentarz się liczy nieważne czy krótki czy długi.
Co do rozdziału to pisałam go do północy (głupa kawa) i trochę się przy nim namęczyłam wiec mam nadzieję że się podoba. Piosenkę wybrałam bardzo spontanicznie ale w końcu gdy bohaterka rozwaliła Ziemię to świat był w ogniu (Set The World On Fire) jak dla mnie pasuje.
Jakby ktoś miał jakieś pytania to śmiało odpowiem na każde.
Narazie niewiem kiedy będzie nowy rozdział, ale planuję dodać w sobotę albo w niedzielę.
No to pa pa do następnego :-)
Ps.Jakby były jakieś błędy to piszcie chętnie dowiem się co robię źle ;-)

czwartek, 5 lutego 2015

Prolog# Początek

   Moja historia zaczyna się na planecie o nazwie Leutte(czytaj Lełte). Mieszkańcy tej planety są nieśmiertelni. Łącznie ze mną. Moje imię jest niestety nie do wymówienia w żadnym z waszych języków, jednak w najprostszym tłumaczeniu brzmi ono Miłość.
   Każdy z nas ma różne dary dzięki którym każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Moje moce są naprawdę przydatne i bardzo je lubię. No bo kto nie chciał by mieć prawie pięcio metrowe skrzydła, wizje przyszłości,  móc czytać w myślach, czy też dotykiem niszczyć każdą rzecz miejsce a nawet planety. Kochałam moje spokojne życie, niestety nie trwało to długo.
   Gdy miałam już kilka miliardów lat na naszą planetę napadli mieszkańcy pobliskiej planety Milieare.
    Ja jako jedyna z całej planety przeżyłam tylko dlatego że zdążyłam w porę uciec, jednak zostałam ostatnią z mojego rodzaju. Udałam się na planetę o nazwie Ziemia.
   Musiałam dać sobie radę w w miejscu o którym tylko słyszałam, ale nigdy go nie widziałam.
   Musiałam sobie poradzić...






I jak tam??? Podoba się?, mam nadzieję że tak. Jak już tu jesteś to skomętuj żebym wiedziała czy ktokolwiek to przeczytał.
Dziękuję za uwagę. Jeżeli coś jest źle napisane to proszę napisać w komentarzu.
Pierwszy rozdział pojawi się jakoś w sobotę albo w niedzielę, ostatecznie w środę.
Pa pa ludzie :-)

Wstęp

Witam wszystkich którzy zechcą przeczytać tę historię. Będzie ona opowiadać o pewnej dziewczynie pochodzącej z innej planety. O tym co jej się przytrafiło dowiecie się z prologu. Serdecznie zapraszam!:-)

Thea Russell