PIOSENKA DO ROZDZIAŁU 1
Dryfowałam w kosmosie około 17-18 lat i naprawdę bardzo mi się nudziło. Nigdy nie zna się pojęcia prawdziwej nudy dopóki nie przebywa się w swoim własnym towarzystwie tyle lat.Nie będę opisywała tego czasu ,bo bm was zanudziła na śmierć. Powiem tylko tyle, że podczas tej podróży cały statek pokrył się kamieniem tak, że z zewnątrz wyglądał jak meteor.
Wreszcie po tych 18 latach uderzyłam w tą planetę trochę ją przy tym niszcząc, ale najważniejsze wtedy było to, że w końcu gdzieś się zatrzymałam.
Próbując wyjść e statku upadłam bo przecież przez tyle lat nie używałam nóg, jednak po kilku minutach byłam wstanie jakoś się poruszać. Od razu wyczułam że przede mną ktoś tu był , nie wiem skąd ale po prostu wyczuwałam te obecność. Postanowiłam za bardzo się tym nie przejmować. Rozejrzałam się dookoła i strasznie się przeraziłam.Wszystko wokół mnie płonęło.
Podejrzewałam, że podczas mojego lądowania czy też uderzenia w Ziemię musiał powstać wybuch i spora część planety została zniszczona. Ale przecież nie mogłam pozwolić żeby to miejsce tak wyglądało, skoro to ja tutaj mieszkam.
Wzbiłam się w powietrze i dopiero wtedy zobaczyłam ogrom zniszczeń,które spowodowałam. Musiałam teraz to wszystko naprawić. Wzięłam się do roboty. Najpierw przeniosłam (psychokinezą) resztki statku, zgasiłam ogień, wyrównałam ziemię a na niej od razu wyrosły trawa drzewa i krzewy. Byłam zadowolona ze swojego dzieła, teraz tutaj dopiero ładnie wyglądało.
Jednak nie chciałam być sama, więc stworzyłam zwierzęta najbardziej z wszystkich podobały mi się białe tygrysy. Jednak cały czas się nudziłam i właśnie z moich,, nudów " powstały stworzenia bardzo podobne do mnie, jednak niedorównywające mi mocą. Nazwałam je aniołami.
Zapadał już zmrok i pomyślałam że wypadałoby mieć jakiś dom, wymyśliłam sobie, że chcę mieć zamek. Na całą noc zostałam w jednej z komnat a w kilku innych przebywały anioły.
Miałam pewność że dobrze się stało, że znalazłam się na tej a nie innej planecie...
Witam :-) Tak więc jest rozdział 1 Jestem bardzo zadowolona że pod prologiem były komentarze za które chciałam bardzo podziękować. Dla mnie każdy komentarz się liczy nieważne czy krótki czy długi.
Co do rozdziału to pisałam go do północy (głupa kawa) i trochę się przy nim namęczyłam wiec mam nadzieję że się podoba. Piosenkę wybrałam bardzo spontanicznie ale w końcu gdy bohaterka rozwaliła Ziemię to świat był w ogniu (Set The World On Fire) jak dla mnie pasuje.
Jakby ktoś miał jakieś pytania to śmiało odpowiem na każde.
Narazie niewiem kiedy będzie nowy rozdział, ale planuję dodać w sobotę albo w niedzielę.
No to pa pa do następnego :-)
Ps.Jakby były jakieś błędy to piszcie chętnie dowiem się co robię źle ;-)
sobota, 7 lutego 2015
czwartek, 5 lutego 2015
Prolog# Początek
Moja historia zaczyna się na planecie o nazwie Leutte(czytaj Lełte). Mieszkańcy tej planety są nieśmiertelni. Łącznie ze mną. Moje imię jest niestety nie do wymówienia w żadnym z waszych języków, jednak w najprostszym tłumaczeniu brzmi ono Miłość.
Każdy z nas ma różne dary dzięki którym każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Moje moce są naprawdę przydatne i bardzo je lubię. No bo kto nie chciał by mieć prawie pięcio metrowe skrzydła, wizje przyszłości, móc czytać w myślach, czy też dotykiem niszczyć każdą rzecz miejsce a nawet planety. Kochałam moje spokojne życie, niestety nie trwało to długo.
Gdy miałam już kilka miliardów lat na naszą planetę napadli mieszkańcy pobliskiej planety Milieare.
Ja jako jedyna z całej planety przeżyłam tylko dlatego że zdążyłam w porę uciec, jednak zostałam ostatnią z mojego rodzaju. Udałam się na planetę o nazwie Ziemia.
Musiałam dać sobie radę w w miejscu o którym tylko słyszałam, ale nigdy go nie widziałam.
Musiałam sobie poradzić...
I jak tam??? Podoba się?, mam nadzieję że tak. Jak już tu jesteś to skomętuj żebym wiedziała czy ktokolwiek to przeczytał.
Dziękuję za uwagę. Jeżeli coś jest źle napisane to proszę napisać w komentarzu.
Pierwszy rozdział pojawi się jakoś w sobotę albo w niedzielę, ostatecznie w środę.
Pa pa ludzie :-)
Każdy z nas ma różne dary dzięki którym każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Moje moce są naprawdę przydatne i bardzo je lubię. No bo kto nie chciał by mieć prawie pięcio metrowe skrzydła, wizje przyszłości, móc czytać w myślach, czy też dotykiem niszczyć każdą rzecz miejsce a nawet planety. Kochałam moje spokojne życie, niestety nie trwało to długo.
Gdy miałam już kilka miliardów lat na naszą planetę napadli mieszkańcy pobliskiej planety Milieare.
Ja jako jedyna z całej planety przeżyłam tylko dlatego że zdążyłam w porę uciec, jednak zostałam ostatnią z mojego rodzaju. Udałam się na planetę o nazwie Ziemia.
Musiałam dać sobie radę w w miejscu o którym tylko słyszałam, ale nigdy go nie widziałam.
Musiałam sobie poradzić...
I jak tam??? Podoba się?, mam nadzieję że tak. Jak już tu jesteś to skomętuj żebym wiedziała czy ktokolwiek to przeczytał.
Dziękuję za uwagę. Jeżeli coś jest źle napisane to proszę napisać w komentarzu.
Pierwszy rozdział pojawi się jakoś w sobotę albo w niedzielę, ostatecznie w środę.
Pa pa ludzie :-)
Wstęp
Witam wszystkich którzy zechcą przeczytać tę historię. Będzie ona opowiadać o pewnej dziewczynie pochodzącej z innej planety. O tym co jej się przytrafiło dowiecie się z prologu. Serdecznie zapraszam!:-)
Thea Russell
Thea Russell
Subskrybuj:
Posty (Atom)

